Szczęśliwy numerek

01-12-2017

37

   W puli: 

 1, 3, 5, 6,

10, 12, 13, 17

18, 19, 20, 21, 22,

26, 28, 29, 30, 32,

34, 35, 36, 38, 40

  

My na YT

 

 

Zapraszamy do wsparcia Programu Stypendialnego!

 

Osiągnięcia

 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

Na stronie

Odwiedza nas 17 gości oraz 0 użytkowników.

Każdy z nas w życiu musi mieć jakiś cel, bo tylko wtedy nasza ziemska egzystencja nabiera smaku oraz sensu i przyczynia się do zmiany świata na lepsze. Człowiekiem, który wyznawał taką zasadę był niewątpliwie ks. Zdzisław Peszkowski - harcerz, kapłan, żołnierz, a przede wszystkim rodowity Sanoczanin.

        3 października fakultet historyczny udał się do SDK na sesję popularno-naukową poświęconą osobie ks. Peszkowskiego zorganizowaną przez Hufiec Ziemi Sanockiej noszący imię ks. Peszkowskiego.

Spotkanie składało się z dwóch części – najpierw hm. Krystyna Chowaniec przedstawiła bogatą w ciekawe fakty prezentację multimedialną, a następnie wyświetlono film dokumentalny poruszający sprawę zbrodni katyńskiej. Właśnie z tym zagadnieniem należy łączyć postać ks. Peszkowskiego, ponieważ za swoje główne zadanie życiowe uznawał on propagowanie wiedzy o ludobójstwie popełnionym na polskich oficerach. Jako młody żołnierz, sam przebywał
w obozie w Kozielsku i cudem uniknął śmierci. Czuł pewnego rodzaju dług wobec pomordowanych kolegów, dlatego pół wieku po okrutnych wydarzeniach, z należnymi obrzędami, czaszka po czaszce, dokonywał ich pochówku. Twierdził, że można, a nawet trzeba przebaczyć oprawcom, ale najpierw należy ukazać całą prawdę
o bestialskich zabójstwach. Dlatego tworzył liczne publikacje naukowe na temat zbrodni katyńskich i wspierał rodziny zamordowanych. To była jego wielka idea                                     i posłannictwo. Kiedy  w czasach szkolnych organizował długie, harcerskie wędrówki na pewno nie przypuszczał, że przyjdzie mu służyć ludziom
w taki sposób i to w stanie kapłańskim. Chciał być walecznym żołnierzem, obrońcą ojczyzny  i moralności, został głosicielem prawdy, dobra i przebaczenia. Cechowała go niezwykła energia i głęboka wiara w sens podejmowanych starań. Być może dlatego w 2006 roku został kandydatem do Pokojowej Nagrody Nobla. Wyróżnienia nie odebrał, ponieważ skończył się czas jego ziemskich zmagań, ale to  nie umniejsza zasług tego wybitnego Polaka. Myślę, że o jego wielkości może świadczyć też fakt głębokiej przyjaźni  z Prymasem Tysiąclecia - Stefanem Wyszyńskim, a także znajomość                    z Janem Pawłem II.  Był jednostką wybitną, a wciąż niestety nieznaną. Kiedy analizuję historię jego życia, zastanawiam się, co ukształtowało tak niezwykłą osobowość. Z pewnością wśród tych czynników znajdują się przeżycia wojenne, oglądanie ludzkiego cierpienia i praca                           z porzuconymi dziećmi, ale czy sedno nie tkwi gdzieś głębiej? Czy to nie marzenia o wielkich czynach snute zapewne podczas długich, harcerskich wędrówek spowodowały, że ten człowiek do końca swoich dni kierował się wielką ideą? Nie musiał organizować wielkich rewolucji czy spektakularnych akcji, okazywał bowiem siłę swojego ducha podczas wykonywania codziennych zajęć. Nietrudno jest stać się bohaterem jednego dnia, ale czy trwanie
w swoich przekonaniach całe życie i nie poddawanie się zniechęceniu nie zasługuje na szacunek?

       Postać ks. Peszkowskiego niewątpliwie jawi się jako wzór do naśladowania szczególnie dla nas, ludzi młodych i mieszkańców Sanoka - rodzinnego miasta niezłomnego kapłana. Jego uśmiechnięte oczy i duży harcerski krzyż na piersi zachęcają do wiernej walki w imię prawdy. Odpowiedź natomiast należy do każdego z nas.

                                                                                                                  Michalina Smyczyńska