Szczęśliwy numerek

01-12-2017

37

   W puli: 

 1, 3, 5, 6,

10, 12, 13, 17

18, 19, 20, 21, 22,

26, 28, 29, 30, 32,

34, 35, 36, 38, 40

  

My na YT

 

 

Zapraszamy do wsparcia Programu Stypendialnego!

 

Osiągnięcia

 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

Na stronie

Odwiedza nas 20 gości oraz 0 użytkowników.

28 kwietnia, w czwartek ekipa Szczypiorów stanęła przed ostatnią szansą, by zagrać w finale wojewódzkiej licealiady w piłce ręcznej. Organizatorem turnieju barażowego (do ścisłej czwórki wchodził jego zwycięzca) było liceum w Kolbuszowej im. Janka Bytnara, ps. "Rudy", zaś o szansę walczyły również szkoły z Mielca i Jarosławia.

 

Po kilkugodzinnej jeździe po naszych ślicznych drogach (co by nie było  stuprocentowe odzwierciedlenie słów byłego wiceministra skarbu Karpińskiego  : (...) mam tam gdzieś Polskę wschodnią (...) / ubarwiłem tę wypowiedź z polotem poetyckim /) wpadliśmy na pierwszy mecz de facto bez rozgrzewki - Kolbuszowa rozjechała nas koncertowo. Nie ma sensu przytaczać wyniku - przypominał on z lekka nasze zwycięstwa powiatowe, tyle, że w drugą stronę. W kolejnym meczu zmierzyliśmy się z ubiegłorocznymi mistrzyniami - ZST Mielec. I tu po zaciętej walce i w końcu pobudzonego golkipera okazało się, że to jednak jest nasze boisko. 7:5 to może nie jest wynik marzeń, ale biorąc pod uwagę kolejne nieszczęście - bramkarka Martyna Gołda skręciła kolano - wzięliśmy go w ciemno.

(jak Martyna schodziła z boiska, to się tak nie uśmiechała...)

Ostatni mecz z reprezentacją ZSDGiL Jarosław (Bóg jeden raczy wiedzieć, co oznacza ten skrót w nazwie) oznaczał dla nich i dla nas iluzoryczną szansę na finał lub V miejsce w województwie. No nie dało się wygrać. Tym razem zakończyliśmy sezon na VI miejscu w województwie. I całe szczęście, bo lista pecha wyglądała tak :

1 - październik - pierwszy trening na ślicznej hali PWSZ - Paulina Furdak w 10 minucie wybija sobie kciuk - miesiąc przerwy dla lidera.

2 - listopad - turniej powiatowy - Jezuniu.. chyba nic się nie stało...

3 - grudzień, początek - turniej rejonowy - Natalia Kocyłowska i Paulina Furdak lądują na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, w drodze do szpitala Kocyłowską chwytają bardzo bolesne skurcze mięśni.

(ta z lewej ma pękniętą kość śródstopia, ta z prawej ma to co zawsze...strach przed powrotem do Mamy)

3 - grudzień - cd : na turnieju rejonowym nie ma z nami Martyny Tkacz - pogłębia się kontuzja stawu ramiennego, która będzie jej towarzyszyć przez resztę sezonu. Po turnieju powiatowym była typowana na stałego wykonawcę rzutów karnych.... W najważniejszym meczu z LO Brzozów sędziowie dyktują nam 11 karnych - nie trafiamy 6 i przegrywamy 12:10, co decyduje o naszej pozycji w turnieju półfinałowym.... W między czasie na egzekutora kontr wyrasta Patrycja Nycz.

Ktoś rzuca hasło o turnieju półfinałowym tuż przed Wigilją.... mamy grać pacjentkami... Całe szczęście, że przekładają to na styczeń.

4. styczeń - gramy półfinał z bagażem porażki z rejonów. Wypada nam grać w barażach. Pod koniec stycznia - Patrycja Nycz, startująca na zawodach lekkoatletycznych w barwach KS Komunalni Sanok nabawia się poważnej kontuzji kręgosłupa - wuefista z brodą ocenia to na półroczną przerwę w treningach. Młoda Nycz się śmieje... Miesiąc później się nie śmieje. Do tej pory nie wróciła do treningów, musi co najwyżej delikatnie pływać i to bez używania nóg - z deseczką. W barażach nie zagrała. Coś tam marudzi o zawodach na jesieni.

5. luty-marzec - już dawno miały być baraże i finały, ale ze względu na brak środków Podkarpacki SZS zawiesza zawody. W między czasie następuje zmiana planu lekcji w liceum i organizacja pracy na hali PWSZ - znowu nie mamy gdzie trenować.

6. 28 kwietnia - baraże - następnego dnia Kocyłowska i Furdak mają zakończenie roku klas trzecich. Już widzę, jak je tam wiozę na wózkach inwalidzkich. Ale nie - jest jeden pozytyw. Pierwszą pomoc przy urazach mam dopracowana do perfekcji. E, nie chodzi o to jak układam bandaż, czy przyklejam plasterek.... w jednym meczu jedna z dziewczyn z Kolbuszowej bardzo ciężko upada i przygniata sobie nadgarstek. Ręka drży z bólu. Podchodzi opiekun, kładzie walizeczkę z medykamentami, otwiera , wyciąga "lód w sprey`u", zdejmuje zatyczkę, psika. Dziewczyna wstaje, dostaje bandaż i jakoś dogra do końca turnieju.

U nas nie ma walizeczki, ale lód jest. Tyle, że na dzień doby wyrzucamy zatyczkę. Po co? Żeby nie tracić czasu na otwieranie pojemnika... serio...

(od lewej stoją : Tkacz M, Wojciechowska D, Warchoł P, Kocyłowska N, Rolnik G, Wiktor D, Gołda M, Pałys J, Wancewicz K,

od lewej siedzą : Wojtanowska M, Kanciak S, Furdak P - całkiem z boku, na kozetce u rehabilitanta Nycz P.)

 

Dziewczyny - już wkrótce się widzimy i tworzymy nowego, lepszego Szczypiora. Jak myślicie - któraś nie przyjdzie...?

PS. W meczu barażowym z Mielcem Natalia Kocyłowska doznała krwawej kontuzji na prawym pośladku. Nie chcecie znać szczegółów.