Szczęśliwy numerek

01-12-2017

37

   W puli: 

 1, 3, 5, 6,

10, 12, 13, 17

18, 19, 20, 21, 22,

26, 28, 29, 30, 32,

34, 35, 36, 38, 40

  

My na YT

 

 

Zapraszamy do wsparcia Programu Stypendialnego!

 

Osiągnięcia

 

 

 

 


 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

Na stronie

Odwiedza nas 24 gości oraz 0 użytkowników.

16 marca 2015r. w Mielcu Latające Świniaki,  dla niepoznaki nazywane Szczypiorami  trafiły na maszynkę do mielenia prawdy, dumy, umiejętności i wszystkiego tego, czego możecie się sami domyślać, a o jego istnieniu nie macie pojęcia (to było zdanie złożone, nawet wielokrotnie).

 

W finale wojewódzkiej licealiady zmierzyły się reprezentacje Zespołu Szkół Technicznych z  Mielca,  V LO z Rzeszowa, LO z Dynowa i II LO z najdalszego zakątka świata.  Z tej czwórki tylko Zakon występował w ubiegłorocznych finałach.  Dla szkół z Rzeszowa i Dynowa był to zdaje się debiut, ZST z Mielca - co kilka lat regularnie obijało się o Zakon - raz wygrywając, raz przegrywając. Czyli można było być optymistą. Naiwność ludzka nie zna granic.

W pierwszym meczu turnieju ZST Mielec rozgromił LO Dynów. Prawdę powiedziawszy nie zwróciliśmy za bardzo na to uwagi. Lekka dogrzewka na trybunach, rozgrzewające masaże najpierw jednej, potem drugiej nóżki. Ot tak dla rozładowania napięcia. W końcu mecz z V LO (taką tam szkołą sportową, gdzie właśnie skupiono najlepsze młodociane szczypiornistki z województwa) - szybkie 3:0 i ja się patrzę gdzie ja jestem...? Ale babeczki mi się podrywają do walki. W pierwszej połowie jeszcze mamy jako tako wyrównaną walkę, Rzeszów ma góra dwie bramki przewagi.  Uwierzcie mi - mecz życia. Powoli zaczynają trzeszczeć kości. I bęc. Skrzydłowa z Rzeszowa wychodzi na czyściutką pozycję, jest w pięknym locie niczym młodziutki bocianek wiosną atakujący pierwszą w życiu żabę... (zbudowałem napięcie?)

 I nagle pojawia się czarny sęp, chwyta bocianka za skrzydełko i ... (napiszę "bęc", choć wiecie, co tu powinno być) bęc o parkiet. Huknęło. Zamieszanie. Sędzia z drżącymi rękami sięga po czerwony kartonik, pan sanitariusz ociera pot z czoła. Natalia Twardy z 3g już z nami nie zagra. Kulturalnie zostaje wyprowadzona na trybuny przez "dużego pana". Coś tam bulgocze, że to był przypadek... musiałbym być jak "projekt hala I LO " żeby to łyknąć. Co ciekawe - parkiet policzyła jakaś dawna przyjaciółka Twardej.... Nie pamiętam kiedy ostatni raz ktoś z Zakonu dostał czerwoną kartkę, choć wiem, że była to Natalia "Gumiś" Smorul - serdecznie pozdrawiamy. Po tym jak pan konserwator dokręcił deseczki w podłodze, ciągnęliśmy ten mecz dalej. Graliśmy to co było w nas najlepszego. Niestety - zabrakło nam tego czegoś. Czegoś, co nazywamy bramką, własnym boiskiem. Miejscem do ćwiczeń. Nie pamiętam wyniku końcowego - ale tak były ze 4 bramki straty. Po najlepszym w historii meczu (no może w ostatnich 10 latach... bo gdzieś tak właśnie wtedy Zakon został mistrzem po turnieju w Kolbuszowej).

No to cyk do szatni. Tyle co ja się tam namasowałem , to moje. Sorze! Jesteśmy głodne. Niech sor coś przyniesie od organizatorów - dają czekoladę i bułki. Co mam nie przynieść? W "'gabinecie" żywego ducha. Cztery reklamówki wyładowane "sewendejsami - chemia w służbie ludzkości". Wziąłem jedną. Zaniosłem.  Jemy. Jak byłem w połowie - wpada jakiś człowiek, że szukają tego gościa, co bułki  dla wszystkich zespołów podprowadził. Poszedłem.... za młodzi jesteście na tę historię. Miałem zaprzeczać, że to nie ja, ale było mi głupio. W ręce trzymałem jeszcze jej kawałek. Całe szczęście, że ekipa zdążyła pochłonąć  tylko własny przydział. Resztę grzecznie oddałem. Co usłyszałem, to moje. Nawet nie kombinujcie, nie opowiem. Do nauki lenie!

Założenia przed meczem z ZST były bojowe. Bardzo bojowe.  Gdzieś tak po 10 minutach 6:2 dla Mielca. A Szczypiorkom jakby ktoś prąd odłączył. Zaczęła się równia pochyła.  W drugiej połowie było już bardzo cicho. To był nokaut. Psychika na kolanach.

Obrazuje to ten film - oglądamy do końca. To o nas - Latających Świniach z prowincji.

No a potem nastąpiło to, co zawsze odróżniało Zakon od Misiaczków (Pan Dyrektor wybaczy - taka prawda). Dziewczyny wstały z kolan.  Po dwóch autentycznych nokautach zagrały tak, jakby nic innego się nie liczyło. Zabiegały Dynów,  rzucały rzuty wolne, atakowały bez kompleksów i broniły swojego bramkarza.

Brąz. Hrum... hrum...

Zakon Team : stoją od lewej : Bieleń, Wojtanowska, Krupianik, Drozd, Twardy,Warchoł, Rogula,

siedzą od lewej : Wojciechowska, Paszko, Kwolek, Moskal, Furdak, Podkalicka, Kopczyk.

Tabela końcowa turnieju :
 1m - ZST Mielec

2m - V LO Rzeszów

3m - II LO Sanok

4m - LO Dynów.